Stres i insulinooporność. Jak obniżyć kortyzol?

1
1890

Czy stres wpływa na zwiększenie się insulinooporności? Na pewno nie jest jedynym winowajcą. Przyczyn insulinooporności jest wiele, m.in. błędy dietetyczne, stosowanie niektórych leków. Obniżenie wrażliwości na insulinę idzie również w parze z chorobami endokrynologicznymi, np. nadczynnością tarczycy. Jest jednak cecha, która wyróżnia stres: powszechność. Dotyczy nas wszystkich i pogłębia niekorzystne działanie innych czynników. Na pierwszym froncie walki ze stresem staje kortyzol – przygotowuje organizm na atak, niestety często przeszarżowując. Przejęcie kontroli nad kortyzolem jest jednak możliwe – uspokoić go mogą… psychobiotyki.

Zestresowany organizm

Zacznijmy od wyjaśnienia, jak nasz organizm reaguje na stresor. I od razu sobie wyjaśnimy: stresor może być nie tylko psychologiczny, ale także fizyczny: nadmiar kofeiny, głód, hałas, intensywny wysiłek. Nasze ciało dostaje sygnał: coś jest nie tak, więc aktywuje system współczulny. W ten sposób rośnie ciśnienie tętnicze krwi, serce zaczyna szybciej bić, układ pokarmowy wstrzymuje trawienie. Mózg aktywuje oś podwzgórze-przysadka-nadnercza (HPA, ang. hypothalamic-pituitary-adrenal axis) do wydzielania hormonów stresu, w tym kortyzolu. Po co nam kortyzol? Podwyższa stężenie glukozy we krwi, a gdy zbliża się niebezpieczeństwo – przyda się dodatkowa energia. Jesteśmy w pełni przygotowani na walkę lub ucieczkę.

Jeśli bodziec, który włączył mechanizm obronny, mija lub zdajemy sobie sprawę, że nie był aż tak groźny, do głosu dochodzi system przywspółczulny, który normuje czynności psychofizyczne. I wszystko byłoby dobrze, gdyby do sytuacji stresujących dochodziło sporadycznie. Niestety sami wiemy, jak trudno się od stresu uwolnić. Wyrażenie „przewlekły stres” ma ponad milion wyników w Google! Nasz system przywspółczulny nie ma, kiedy się włączyć, bo zagrożenie nie mija. Ma to długofalowe konsekwencje zdrowotne: z podniesionego ciśnienia krwi robi się nadciśnienie tętnicze, nieprawidłowy puls przeradza się w choroby serca, a wyrzuty glukozy doprowadzają do… zaburzeń gospodarki węglowodanowej.

Kortyzol wywołuje insulinooporność?

Kiedy zwiększa się stężenie glukozy we krwi, trzustka oczywiście reaguje zgodnie z algorytmem: wytwarza więcej insuliny. Ale kortyzol nie chce, żeby glukoza nam „przepadła”, ona ma być natychmiast wykorzystywana przez mięśnie, więc hamuje wrażliwość tkanek na powstałą insulinę. Organizm ma się przygotować na trudniejsze czasy w inny sposób – magazynując energię w postaci tłuszczu trzewnego. Im więcej mamy tłuszczu trzewnego, tym bardziej nasilona insulinooporność. Im bardziej nasilona insulinooporność, tym łatwiej dla organizmu, aby odłożyć w talii dodatkowe zapasy. Błędne koło!

Stale podniesiony poziom kortyzolu może wpływać na nasze wybory żywieniowe. I nie, nie będą to warzywa i produkty bogate w błonnik, a raczej wysokokaloryczne przekąski, bogate w tłuszcze i cukry proste, bo one są szybkimi dostawcami energii. Naszą ochotę na spożywanie pewnych pokarmów kortyzol wywoła, wiążąc się z odpowiednimi receptorami w podwzgórzu. Będzie też wzmacniał apetyt poprzez regulację innych hormonów stresu: kortykoliberyny, leptyny i neuropeptydu Y. To wyjaśnia, dlaczego tak chętnie „zajadamy” stres.

Depresja i problemy metaboliczne

Wbrew pozorom depresja i problemy metaboliczne mają ze sobą wiele wspólnego. W obu przypadkach odnotowujemy stan zapalny o niskim stopniu nasilenia i… insulinooporność właśnie. Nie powinno to nas dziwić, gdyż do częstych objawów insulinooporności należą: obniżenie nastroju, rozdrażnienie oraz tzw. mgła mózgowa. Ostatni termin zyskał na popularności, gdy określono neuropsychiatryczne powikłania po przebyciu Covid-19, jednak znany był już wcześniej. Opisywał ciągłe zmęczenie, problemy z pamięcią, zaburzenia koncentracji. Brzmi znajomo w kontekście problemów z „cukrem”?

Stan zapalny z kolei to efekt nieszczelnej bariery jelitowej. Do jej rozszczelnienia dochodzi wtedy, gdy w jelitach panuje stan dysbiozy. Co to oznacza? Dysbioza to stan nierównowagi bakteryjnej w jelicie: jedne bakterie rosną w siłę, a inne tracą na znaczeniu. Niestety coraz mniej jest tych, które dbają o odpowiedni poziom śluzu i grubość nabłonka jelitowego. Mikrozapalenie to efekt przedostawania się substancji niepożądanych, w tym toksycznych fragmentów bakterii Gram-ujemnych (lipopolisacharydów, LPS) z jelit do krwiobiegu. Kiedyś by zostały wydalone, teraz krążą po naszym organizmie. Poziom LPS podniesiony jest zarówno u osób insulinoopornych, jak i chorujących na depresję. Ale jak dochodzi do tej kaskady zdarzeń? Znamy winnych! To: nieodpowiednia dieta, niektóre leki i… stres. Kolejne błędne koło.

Jak sobie radzić ze stresem?

I tak doszliśmy do tematu psychobiotyków. Łatwo teraz wyjaśnić, dlaczego warto i w stresie, i  w insulinooporności po nie sięgnąć. Psychobiotyki to takie szczepy bakteryjne, które wykazują korzystne (i co ważne, udowodnione naukowo) działanie na zdrowie psychiczne. Uzupełniają mikrobiotę jelitową o „dobre” bakterie. Właściwie działają nieco jak stymulatory, czyli zachęcają do rozrostu bakterie, które przez dysbiozę były w odwrocie. Wzmacniają barierę jelitową, zapobiegając w ten sposób stanom zapalnym. Dzięki temu pozwalają nam wydostać się z pułapki, w którą nas zapędził stres.

Ale mogą coś jeszcze: zespół naukowców z Francji i Kanady pod wodzą Michaëla Messaoudiego, sprawdził, że są szczepy, które mogą znacząco obniżać poziom kortyzolu oraz łagodzić objawy psychiczne wywołane stresem. Są to szczepy Lactobacillus helveticus Rosell® – 52 oraz Bifidobacterium longum Rosell® – 175. Uczestnicy badania odczuli efekty już po 30 dniach suplementacji psychobiotykiem. Naukowcy zwrócili uwagę na to, że bakterie probiotyczne mogą poprawiać stan psychiczny, nie tylko przywracając równowagę mikrobioty jelitowej i zmniejszając zapalenie, ale także poprzez regulację osi podwzgórze-przysadka-nadnercza. Zmniejszenie poziomu kortyzolu przynosi zaś efekty także na poziomie metabolicznym.

Działanie to zapobieganie

Jak pokazał raport „Polacy a stres” przeprowadzony we wrześniu 2020 roku przez Instytut ARC Rynek i Opinia na zlecenie firmy Sanprobi, aż 67% ankietowanych nie stosuje żadnych technik zmniejszających napięcie. A przecież zostawienie stresu samopas to pozwalanie na przejęcie mu kontroli nad naszym organizmem! Warto redukować skutki stresu, aby zapobiec zaburzeniom psychosomatycznym. Stresowe nadciśnienie, stresowe bóle brzucha, stresowe migreny, stresowa otyłość, stresowa bezsenność – można długo wymieniać dolegliwości, w  których stres stanowi stały epitet. W tym ujęciu relaksacja, psychoterapia, sport, a także właśnie psychobiotyki – to elementy profilaktyki zdrowotnej.

Po więcej informacji zapraszamy na stronę www.psychobiotyki.com

1 KOMENTARZ

  1. Czy dobrze rozumiem, że wymienione w artykule szczepy Lactobacillus helveticus Rosell® – 52 oraz Bifidobacterium longum Rosell® – 175, znajdę w produkcie Sanprobi Stress?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here