
Każdy z nas żyje z pewnym zestawem przekonań, które dotyczą każdego aspektu naszego życia. Część przekonań związanych z odchudzaniem może się jednak przyczyniać do tego, że zamiast efektywnie osiągać swoje cele, będziesz:
– stale doświadczać efektu jojo
– doświadczać stresu podczas procesu odchudzania
– czuć niezdrową presję
– czekać aż dieta dobiegnie końca
– w ogóle pomijać proces zmiany i obawiać się go zaczynać
– ciągle tkwić przy wadze, z którą czujesz się źle
– uważać, że dieta to największa kara
Dziś przedstawię Ci 4 przykładowe szkodliwe przekonania. Oczywiście może być ich dużo więcej, natomiast je chciałabym dziś pokazać te najczęściej spotykane u pacjentów z insulinoopornością. Dlaczego warto je zweryfikować i zmienić na te bardziej wspierające? Ponieważ to właśnie te szkodliwe przekonania utrudniają lub uniemożliwiają Twój proces odchudzania.
1.Nie mogę jeść owoców
Niektóre owoce (choć zdarza się, że ktoś uważa, że absolutnie wszystkie) zostały owiane złą sławą, ponieważ według tabel mają wysoki indeks glikemiczny (np. dojrzały banan). Tymczasem sam indeks glikemiczny niewiele nam mówi jeśli mamy przełożyć te wartości na realne życie i realnie spożywane w ciągu dnia posiłki. Owszem, zjedzenie 5 dojrzałych bananów na raz wpłynie w znaczącym stopniu na gwałtowny wzrost glukozy i insuliny. Jednak pół banana do omleta w którym znajdują się: tłuszcz, błonnik oraz białko nie będzie miało takiego samego wpływu!
To dawka czyni truciznę!
Poza tym owoce jagodowe: maliny, truskawki, borówki, jagody, mają niewiele cukru, niską wartość energetyczną za to mnóstwo witamin, składników mineralnych i antyoksydantów, które pełnią niesamowicie istotną rolę w terapii insulinooporności.
Podsumowując: nie musisz rezygnować z owoców (a tym samym z błonnika i przeciwutleniaczy). Wkomponuj je po prostu jako rozsądny element dobrze zbilansowanego posiłku.
Gotowanie w insulinooporności jest trudne i czasochłonne
Jeśli myślisz, że zmiana nawyków i zadbanie o swoje zdrowie wiąże się z kompletną rewolucją w kuchni, to zapewniam Cię, że wcale nie musi tak być. Oczywiście poczynienie mniejszych lub większych zmian (w zależności od tego, z jakiego punktu zaczynasz) będzie wymagało pewnego zaangażowania, jednak nie musi wiązać się z nauką zupełnie nowych przepisów i spędzaniem kilku godzin w kuchni.
Możesz na początek:
– zamienić cukier na słodzik
– do każdego z posiłków zacząć dodawać warzywa
– zamienić biały ryż na bardziej przyjazne insulinoopornym rodzaje
– do swojej owsianki dodawać skyr, a do kanapek jajka, tofu czy rybkę jako źródło białka
– ograniczyć smażenie potraw na rzecz podduszania/grillowania
Jeśli mam insulinooporność to będzie mi trudniej schudnąć
Na proces odchudzania składa się wiele czynników, ale z pewnością nie jest tak, że sam fakt zdiagnozowania insulinooporności uniemożliwi lub znacząco spowolni Twój proces odchudzania.
Oczywiście nieuregulowana glikemia może być przyczyną zmęczenia (przez co spada Twój ruch, aktywność w ciągu dnia, a co za tym idzie – zapotrzebowanie energetyczne) czy chęci na podjadanie (przez co spożywasz nadmiar kalorii). Są to jednak elementy, które wpływają na dzienny bilans spożytych kalorii, a przy dużej świadomości i nauce dbania o te aspekty, możesz szybko poradzić sobie z tym problemem.
Jeśli teraz zafunduję sobie mocne restrykcje to teraz się pomęczę, ale potem wrzucę na luz!
Odchudzanie tak NIE działa. Odchudzanie ma być zmianą nawyków żywieniowych, a nie procesem, który zaznaczasz w kalendarzu którego dnia się skończy, a Ty odetchniesz z ulgą. Wszelkie terminowe i restrykcyjne działania prędzej czy później kończą się efektem jojo. Fizycznie i psychicznie długoterminowo po prostu nie jesteśmy w stanie kontynuować takich działań.







