Jak schudnąć 32 kg i pomóc przy tym tysiącom ludzi? Wywiad z Alicją Kurzius założycielką niemieckich grup wsparcia dla osób z insulinoopornością

0
100

Niedługo mijają 4 lata od założenia projektu Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie. Przez ten czas poznałam tysiące cudownych osób. Nie tylko specjalistów leczących insulinooporność, ale przede wszystkim PACJENTÓW bez których ten projekt nie miałby sensu i nie zapoczątkowałby pomysłu na otworzenie Fundacji, która miejmy nadzieję wkrótce powstanie.

Na naszych grupach obecnie jest kilka tysięcy osób w tym przede wszystkim pacjenci, którym pomagamy zacząć swoją drogę z insulinoopornością i zmianą stylu życia na zdrowszy.

Alicja Kurzius – to nie tylko administrator naszych grup wsparcia. To również założycielka bliźniaczego projektu w Niemczech. Prowadzi niemieckie grupy wsparcia na Facebooku, niemieckiego bloga oraz stale rozszerza swoje działania. Jest to wyjątkowa osoba, która również borykała się z insulinoopornością i nie dość, że wróciła do zdrowia, zgubiła ponad 30 kg to jeszcze zaszła w wymarzoną ciążę po 10 latach starań! Ale nie wszystko zawsze szło po jej myśli…

Przeczytajcie wywiad z wyjątkową osobą, która inspiruje i motywuje wielu do zmiany swojego życia i powrotu do zdrowia.

Dominika: Alicja od kiedy wiesz, że masz insulinooporność?
Alicja: Diagnozę dostałam w 2009 roku w specjalistycznej klinice w Niemczech gdzie mieszkam od 2007 roku.

D: Dostałaś jakieś zalecenia od lekarza? Informacje co dalej?
A: Mój lekarz prowadzący do którego chodziłam 2 lata i bardzo ufałam był innego zdania. Nastraszył mnie że jeśli będę brała metformine (takie dostałam zalecenia) to mogę wpaść nawet w śpiączkę cukrzycową. Wystraszyłam się i olałam sprawę a jego jedyna informacja dla mnie to była taka ze mam schudnąć, gdzie szukać pomocy nie powiedział. Miałam może z 10 kg nadwagi wtedy.

D: Co było dalej?
A: Mijały lata a ja tyłam, chudłam, tyłam i chudłam i tyłam. Błędne koło. Diet było mnóstwo. Dukan, Low Carb, Kopenhadzka, Słoiczkowa albo sama ograniczałam kalorie przy pomocy aplikacji i jadłam poniżej 1000 kcal dziennie. Katowałam się na siłowni i chodząc trzy razy w tygodniu na Zumbę. Skutek był opłakany po pewnym czasie waga stanęła w miejscu i ani drgnęła i tak minęło parę dobrych lat.

D: Nie brzmi to dobrze. Dało Ci to wtedy do myślenia?
A: We wrześniu 2015 roku zaczęłam szperać, szukać informacji na temat insulinooporności i tematu niepłodności który mógł się również z tym wiązać. Wyciągnęłam moje stare wyniki badań i zaczęłam je porównywać z innymi. Zaczął się maraton biegania po lekarzach. Lekarz rodzinny, endokrynolog, ginekolog, lekarze medycyny reprodukcyjnej… Każdy z nich mówił co innego a czas oczekiwania na wizyty był długi. Nie tracąc czasu działałam dalej sama. Dowiedziałam się o grupach wsparcia na Facebooku. Po dołączeniu do grup byłam w pierwszym momencie przerażona.

D: Dlaczego?
A: Miałam wrażenie że nic nie mogę już jeść,  a te rzeczy które powinnam jeść, nie są rzeczami które jeść potrafię. Od dziecka byłam antywarzywna i antyowocowa. Ale decyzja zapadła: Zmieniam swoje życie, spełniam marzenia i jestem zdrowa dla siebie, męża i w przyszłości dla wymarzonego i wyczekanego od lat potomstwa!

D: Czyli był strzał motywacji na dzień dobry! Ale od razu zabrałaś się do walki czy jakoś się przygotowywałaś do zmian?
A: Motywacja była duża, wsparcie męża ogromne bo mieliśmy wspólny cel. Razem zmieniliśmy nasze życie. Około miesiąca potrzebowałam żeby ogarnąć temat insulinooporności, na tyle aby błędy żywieniowe były już tylko przypadkiem z niewiedzy a nasz dom stał się wolny od przetworzonej, wypchanej cukrem i niezdrowymi składnikami żywności. Miejscem gdzie odżywianie nie było już przypadkiem a naszym wyborem każdego dnia. Wiedzieliśmy dla kogo to robimy i dlaczego,  zaczęliśmy odczuwać przyjemność ze zmian, które wprowadziliśmy i zdrowego jedzenia. Wspólne gotowanie stało się przyjemnością jak i wymyślanie i wyszukiwanie fajnych przepisów.

D: Bardzo fajnie, że Twój mąż dołączył do Ciebie. Nie buntował się za bardzo? Mężczyźni nie zawsze chętnie dokonują takich zmian jeśli sami nie muszą.
A: Czy sie nie buntowal? W sumie nie, tu mam to szczęscie ze mąż po walce jaką przeszłam przed zmianą żywienia, wspiera mnie w czym tylko potrzebuję i jak tylko potrafi. Na poczatku było dla niego nie zrozumiałe, że nawet czasem nie mogę, albo „bo kawałeczek mnie nie zabije przecież.“ Bardzo szybko zrozumiał i dotrzymywał mi kroku. Co więcej sam zaczął czytać etykiety i gotować dla nas, co mu sie bardzo spodobało. U mojego męża też podejrzewamy insulinoooporność. Czeka teraz na badania. Większym problemem jest, że, większość mężczyzn nie za bardzo lubi chodzić po lekarzach.

D: Coś o tym wiem 🙂 . Odczuliście jakąś różnicę? Jak Wasze samopoczucie po wprowadzeniu tych zmian?
A: Szybko zostaliśmy nagrodzeni bo waga pokazywała nam nasze osiągnięcia a nasze samopoczucie było dużo lepsze. My dla siebie również staliśmy się dużo lepsi. Ja już nie odczuwałam tych strasznych objawów jakie miałam.

D: Jakie to były objawy? Co się działo?
A: Drżenie w środku i kołatanie serca, ataki paniki i lęku, zawroty głowy, wieczne uczucie zmęczenia, miałam wrażenie że mogę spać na stojąco a z drugiej strony mój organizm był w wiecznym stresie. Te symptomy ustały ale droga do zrozumienia co mi jest i do polepszenia była koszmarna, żaden lekarz nie mógł mi pomóc. Nawet psychiatra i psycholog, bo problem nie tkwił w psychice a złym odżywianiu, huśtawce hormonalnej, spadkach cukru i kompletnym nie dbaniu o swoje zdrowie i ciało.

D: To prawda. Zmiana stylu życia powinna też dotyczyć opieki nad ciałem i duszą. Nie wystarczy zdrowo jeść. Trzeba zadbać o siebie jako człowieka. Leczyłaś się dalej sama czy w końcu udało Ci się pójść do innego lekarza?
A: Dostałam się po kilku miesiącach na wizytę do endokrynologa. Moja waga była już prawidłowa, patrząc na wskaźnik BMI. Lekarz spojrzał na moje wyniki badań, które znacznie się poprawiły. HOMA-IR była całkiem dobra, na Quicki lekarz nie zwracał uwagi. W starych wynikach wyliczano również wskaźnik ISI (Insulin-sesivität- Index- w Polsce praktycznie się tego nie wylicza) wtedy było widać że coś jest nie tak a teraz moje wyniki były bardzo dobre. Wręcz nie można się było do niczego przyczepić, co było ogromnie ważne przy staraniu się o ciąże. I tym oto sposobem stałam się w opinii endokrynologa ZDROWĄ OSOBĄ :).

D: To bardzo dobra informacja i ogromnie Ci gratuluję! Ale przejdźmy teraz do tego co robisz… Opiekujesz się osobami chorującymi na insulinooporność nie tylko na naszych polskich grupach, ale przede wszystkim na grupach niemieckich. Jak wygląda leczenie w Niemczech oraz opieka lekarska?
A: Praktycznie każdy kto leczy Insulinooporność w Niemczech musi przejść podobną drogę co ja. Wielu lekarzy myli insulinooporność z cukrzyca typ.2. Gdy badania nie wskazują na cukrzyce odsyłają pacjentów do domu a symptomy zostają. Pacjenci się załamują bo nie rozumieją co się z nimi dzieje i nie raz odbija się to na ich zdrowiu psychicznym.

D: A jak ogólnie z diagnostyką insulinooporności w Niemczech?
A: To jest kolejny problem. Mało który lekarz wie, że hemoglobina glikowana nie jest wyznacznikiem insulinooporności. O HOMA-IR słyszeli może tylko endokrynolodzy ale już o krzywej insulinowej to nie bardzo. Staramy się tutaj z tym walczyć przez edukacje pacjentów, przekazując informacje na temat diagnostyki i metod leczenia insulinooporności. Staramy się też ich motywować do zmian oraz dzielenia się swoim doświadczeniem i wiedzą, którą zdobywają od swoich lekarzy i dietetyków. Ja sama wiem po sobie, że lekarze traktują kogoś inaczej, gdy osoba ma jakąś wiedze medyczną niż jak jej nie ma w ogóle. Dlatego zachęcam do zwiększania swojej wiedzy w tym temacie.

D: Czyli udaje się jednak znaleźć lekarzy, którzy znają się na insulinooporności i jej leczeniu?
A: Tak! Na szczęście są i do nich staramy się też kierować naszych niemieckich grupowiczów.

D: A jak wygląda leczenie insulinooporności metforminą w Niemczech?
A: Tu o dziwo wyglada to troche lepiej, szczególnie w kręgach ginekologiczno-reprodukcyjnych. Metformina jest przepisywania często kobietom otyłym i ma im pomóc w leczeniu niepłodnosci. Niestety rzadko pacjentki otrzymują przy tym informacje na temat prawidłowego żywienia. Coraz częściej czytam o pacjentach którzy korzystają z pomocy dietetyków. Podobnie jak na polskich grupach, obserwujemy że zalecenia dietetyczne nie zawsze sa dobre dla osób z insulinoopornością. Dlatego staramy się informować grupowiczów, że metformina to nie jest jedyne rozwiązanie, które wyleczy insulinooporność. Edukujemy, że bardzo ważna jest przy tym dieta i aktywność fizyczna.  Natomiast temat zażywania metforminy w czasie ciąży i karminia piersią jest tak jak w Polsce bardzo kontrowersyjny. Mam wrażenie, że w Polsce jest jednak więcej lekarzy, którzy prowadzą ciążę na metfrominie niż w Niemczech, mimo, że zauważamy, że zaczyna się to zmieniać na korzyść ciężarnych, szczególnie przy leczeniu niepłodności w klinikach specjalistycznych.

D: To jest niesamowite, że są osoby, które chcą pomagać innym. Włożyłaś bardzo dużo pracy w utworzenie niemieckiej grupy, swojego bloga, do tego zajmujesz się również polskimi grupami! Podziwiam i dziękuję za to, bo wiem po sobie jak ciężka jest to praca. Ale wracając do Ciebie… Jak wyglądała dalej Twoja historia? Jak się czujesz teraz? Jak Twoja waga?
A: Nie dawałam za wygraną. Dalej trzymałam dietę (dieta dla insulinoopornych polecana na polskich grupach wsparcia, czyli zdrowa, zbilansowana, niskoprzetworzona oparta na zdrowych nawykach żywieniowych. Bez wydziwiania i skrajności :)) i trzymam ją do dziś, zaczęłam uprawiać znienawidzony wcześniej przeze mnie sport, jak się potem okazało – opłaciło się.

D: Polubiłaś sport? Czy nadal nie jesteś jego miłośniczką?
A: Jedno i drugie. Polubiłam za to, że widzę jak moje ciało się zmienia i że po wysilku fizycznym mam ogromnego kopa i przypływ energii, ale miłośniczką nie będę, bo zawsze muszę się do niego zmuszać ;). Przez wiele lat byłam leniem kanapowym ale pracuję nad sobą codziennie. Dzięki temu wiem, że aktywność fizyczna jest nieodłączną formą leczenia insulinooporności, która jest bardzo ważna i tak już zostanie.

D: Jaką aktywność fizyczną preferujesz? Co przyniosło Ci najlepsze korzyści? Opowiesz coś o swoich treningach?
A: Nie preferuję tak naprawdę czegoś szczególnego. Każdy z nas jest inny i lubi co innego, więc każdy powinien dopasować aktywność fizyczną do siebie. Ja zaczęłam od spacerów, potem doszły traningi youtub’owe. Dla mnie ważnejsze było na poczatku żeby “coś“ robić a nie konkretny rodzaj treningu. Chciałam ćwiczyć trzy razy w tygodniu i tak sobie ustawiałam grafik.Ta systematyczność była dla mnie na początku ważna żeby mogła wejść mi w krew. Jak nie miałam ochoty to włączałam muzykę i kręciłam hula hop albo tańczyłam. Celem było się spocić trzy razy w tygodniu :). Tak wyglądały moje początki ze sportem. Po jakimś czasie treningi youtub’owe zaczęły przynosić mi frajdę. Moja kondycja się poprawiła więc dawałam radę wykonywać je do końca. Zaczęłam trenować częściej niż trzy razy w tygodniu. Były zarówno treningi polskie jak i zagraniczne. Chciałabym kiedyś zacząć biegać. Nigdy nie rozumiałam jak można biegać i teraz mnie to kusi…chcę spróbować i przekonać się jak to jest. To taki cel na przyszłość. Jedyne co mogę polecić od siebie, to nauka systematyczności, szczególnie takim “leniom kanapowam”, jakim byłam ja :). Najważniejsze to nauczyć się znajdować czas dla siebie. Te 30 minut dziennie dla mnie – tu i teraz. To jest często największy problem jaki obserwuję i tak było też u mnie. Mimo ze był czas to zawsze znalazło się coć pozornie „ważniejszego“.

D: Skąd w ogóle pomysł na założenie niemieckiej grupy?
A: Gdy ogarnęłam już temat insulinooporności na tyle, że czułam się pewna tego co robię, zaczęłam szukać grupy wsparcia na Facebooku w Niemczech. Znalazłam taką, ale grupa ta nie była prowadzona przez nikogo. Każdy pisał co innego i co chwile pojawiały się tam błędne informacje na temat insulinooporności. Atmosfera tej grupy tez nie należała do takiej gdzie osoba, która na co dzień walczy z insulinoopornością chciałaby się na dłużej zatrzymać. Mi bardzo pomogły i imponowały Twoje grupy wsparcia na Facebooku. Również informacje jakie były przekazywane i forma. Po kolejnej kłótni na grupie niemieckiej miałam dość. Było mi szkoda osób które były codziennie wprowadzane w błąd. Pod wpływem emocji założyłam swoją, niemiecką grupę wsparcia dla osób z insulinoopornością w Niemczech nie zdając sobie sprawy ile pracy w to trzeba będzie włożyć.

D: To prawda. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy ile to jest pracy. Oczekują cudów, których nie możemy zaoferować. Do tego spotykamy się często z atakami i agresją ze strony członków grup, a my przecież musimy trzymać się pewnych zasad, żeby nad tą grupą zapanować. Ale Ty miałaś wcześniej doświadczenie w udzielaniu wsparcia innym, prawda?
A: Tak,  z zawodu jestem Ergoterapeutą, gdzie moim zadaniem jest wspieranie ludzi w życiu codziennym, w przeszkodach jakie stawiają im choroby lub niepełnosprawność.

D: Jakim osobom pomagałaś? Pracowałaś w jakiś ośrodkach pomocy?
A: Pomagałam w szczególności osobom chorym psychicznie. Motywacja i wiara w siebie była często naszym głównym tematem terapii, ale także jak się podnieść gdy się upadnie. Pracowałam w przychodni ergoterpeutycznej i tu nasi pacjenci mieli różne schorzenia i problemy. Dzieci, dorośli i seniorzy z problemami neurologicznymi, motorycznymi, behawioralnymi. Osoby po przejściach, po cieżkich chorobach, również dzieci z zaburzeniami rozwojowymi itp.

D: I tak powstała niemiecka grupa wsparcia? Skąd ta motywacja do takich działań?
A: Poczułam silna chęć zajęcia się tym tutaj i wspierania ludzi z insulinoopornością. I tak powstała nasza grupa niemiecka do której doszła potem grupa wsparcia dla starających się o ciąże i dla kobiet w ciąży dotkniętych insulinoopornością. Powstał też blog i strona na Facebooku, później także profil na Instagramie.
Tu w tym miejscu przeogromne podziękowania dla Ciebie Dominika, za to że możemy bazować na wiedzy i doświadczeniu grup polskich i współpracować ze sobą. Dla mnie to ogromna pomoc, bo mogę korzystać z wiedzy, którą mam dzięki polskim grupom wsparcia i używać informacji które przekazujesz. Ważne dla nas jest to, że są to informacje, które zdobywasz dzięki współpracy ze specjalistami w tym lekarzami i dietetykami oraz z konferencji na które jeździsz.

D: Niedługo pierwsza rocznica! Ale zleciało 🙂
A: Tak! Nasza grupa 22. lutego będzie obchodziła pierwsze urodziny! Na ten moment jest nas ponad 600 osób. Do grupy przyjmujemy tylko osoby chore na insulinooporność i rodziny takich osób. Są u nas mamy które pomagają swoim dzieciom i panowie którzy wspierają swoje partnerki. Osoby młode i starsze jak i coraz więcej mężczyzn dotkniętych insulinoopornością.

D: To jest imponujące! Grupowicze również mają materiały edukacyjne, prawda?
A: Od niedawna nasi grupowicze mają do dyspozycji Vademecum w języku niemieckim i pracujemy właśnie nad ulotką, którą każdy może wydrukować i zostawić np. u lekarza. Naszym celem na 2017 rok jest dotarcie do jak największej ilości osób z insulinoopornością, które potrzebują wsparcia.

D: A jak Twoje efekty teraz?
A: W sierpniu 2016 roku moja waga pokazała 32 kg mniej od czasu mojej najwyższej wagi. To ogromny sukces. A ja czuję się jak inny człowiek. Pełna siły i energii, na co dzień gotowa do akcji i sportu. Skończyły się stany lękowe i stany depresyjne. I jeszcze taki mały ale najważniejszy dla nas, szczegół. Nasze starania o ciąże też zostały spełnione w pierwszym cyklu, po 10 latach starań.

D: Ale nie wszystko jeszcze jest takie proste, prawda? 
A: Dziś oczekujemy potomstwa, choć borykamy się z innym problemem, który wykryto u mnie w czasie ciąży. Około 7cm guz hormonalnie czynny na prawej nadnerczy. Walczymy i nie ma mowy o poddawaniu się i załamywaniu. Wierzymy w cud. Przede mną operacja. A walka jaką przeszliśmy do tej pory dodaje nam teraz sił…

D: Trzymam za Ciebie i maluszka mocno kciuki! Mam nadzieję, że niebawem będziesz opowiadała o tej historii jak o złym śnie, który już się skończył. Chciałabyś coś powiedzieć na koniec insulinoopornym?
A: Badajmy się, diagnozujmy i informujmy o tym jakie powikłania i następstwa niesie ze sobą insulinooporność. Szczególnie ta nieleczona. Róbmy to dla siebie i dla naszych rodzin. Odżywiajmy się zdrowo, nie podążajmy za modnymi dietami i nie rezygnujmy ze zdrowych składników odżywczych z których rezygnować nie musimy. I pamiętajmy o ruchu! Znajdujmy czas tylko dla siebie, na sport na gotowanie i na higienę psychiczna oraz zdrowy sen. Po prostu dążmy do pełnego zdrowia!

Dziękuję Alicjo, za wywiad i życzę Ci dużo zdrowia i siły w tej trudnej walce z którą teraz musicie się zmierzyć. Nie wyobrażam sobie ile to niesie dla Was stresu i nerwów i tym bardziej jestem pod wrażeniem tego jak świetnie sobie z tym radzisz. Jesteśmy dobrej myśli i trzymamy kciuki za szczęśliwe rozwiązanie!
Dziękuję Ci również za to co robisz zarówno dla niemieckiej grupy jak i naszej polskiej. Pomagasz tysiącom osób i inspirujesz do zmian! Cieszę się, że Cię poznałam i mam nadzieję, że nasze projekty jeszcze długo będą się wspierać i rozwijać! Zwłaszcza gdy powstanie w końcu Fundacja Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie.

Kochani, mam nadzieję, że powyższy wywiad zainspiruje Was i zmotywuje do zmian. Alicja jest wyjątkową osobą, która do każdego wyciąga pomocną dłoń, co widzicie na naszych grupach wsparcia. Teraz sama potrzebuje naszego wsparcia – trudny okres ciąży, guz i niebawem operacja. Wiem, że wiele z Was chciałoby zadać Alicji pytania czy napisać do niej, ale na jej prośbę informuję, że od teraz Alicja idzie na urlop. Potrzebuje spokoju, ciszy i koncentracji. Dlatego napiszcie jej miłe słowa w komentarzach, dodajcie otuchy i siły, ale nie zasypujcie jej pytaniami przez najbliższe tygodnie 🙂 . W imieniu Alicji i swoim – ogromnie dziękuję!

Niemiecka grupa wsparcia
Niemiecka grupa wsparcia dla ciężarnych i starających się o ciążę
Blog Alicji
Fanpage Alicji
Instagram Alicji i TU

Napisała: Dominika Musiałowska – Prezes Fundacji Insulinooporność- zdrowa dieta i zdrowe życie, instruktor sportowy o spec. nordic walking i fitness. Pacjentka z insulinoopornością, Hashimoto, celiakią i PCOS. Autorka książki Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie oraz bloga www.insulinoopornosc.com


Poprzedni artykułAktywność fizyczna – jako jeden z najważniejszych elementów leczenia insulinooporności
Następny artykułDna moczanowa – choroba królów i bogaczy
Dominika Musiałowska
Prezes Fundacji Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie,założycielka bloga www.insulinoopornosc.com a także grup wsparcia dla osób z insulinoopornością. Organizatorka licznych konferencji edukacyjnych dla pacjentów i szkoleń dla dietetyków, trenerów sportowych i innych specjalistów. Autorka książki Insulinooporność - zdrowa dieta i zdrowe życie oraz współautorka książek Dieta w insulinooporności oraz Insulinooporność w polskiej kuchni. Instruktor sportowy o specjalizacji fitness oraz nordic walking. Ukończyła Polską Akademię Sportu i liczne kursy z zakresu żywienia oraz żywienia dzieci i niemowląt, a także kobiet w ciąży. Doradca żywieniowy. Z wykształcenia dziennikarka. Autorka licznych artykułów na temat insulinooporności w prasie i na portalach o tematyce zdrowotnej m.in. w rubryce INSULINOOPORNOŚĆ w miesięczniku „Chcemy Być Rodzicami”. Pacjentka z insulinoopornością, PCOS, Hashimoto i celiakią. Swoje działania opiera na badaniach naukowych a także na własnych doświadczeniach z bycia pacjentem. Mimo licznych problemów zdrowotnych jest szczęśliwą mamą oraz żoną. Wspiera pacjentów zarówno w sieci jak i poza nią, pomagając wrócić do zdrowia. Miłośniczka diet roślinnych i wegetariańskich, nordic walking, biegania, górskich wypraw, boksu oraz psychologii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here