Diet by Ann. Testujemy produkty Anny Lewandowskiej! Czy są #healthy dla osób z insulinoopornością?

7
330

Kilka tygodni temu otrzymałam śliczną paczuszkę, pełną różnych smakowitości. Mowa o nowej serii produktów Anny Lewandowskiej Diet by Ann. Paczka zawierała mnóstwo batonów energetycznych, mus kokosowy, cukier kokosowy oraz produkty Lio Shake: truskawka, burak i szpinak. Produkty dostępne są w sklepie internetowym https://dieta.hpba.pl/shop oraz w różnych kawiarniach i sklepach (osobiście znalazłam je w So Coffee. Nie mam pojęcia gdzie jeszcze można je kupić). Czy produkty są zdrowe? A czy są zdrowe i dozwolone dla osób z insulinoopornością? Zobaczcie sami!

BATONY ENERGETYCZNE
Zacznę od tematu, który pewnie interesuje Was najbardziej 🙂 Ania Lewandowska w swojej #healthy ofercie proponuje dość spory wybór batonów energetycznych. Do wyboru mamy:- Pocket Energy Bar Jabłko & Cynamon
Skład: daktyle, suszone jabłko, orzechy nerkowca, orzechy brazylijskie, cynamon
– Pocket Energy Bar Kakao & Malina
Skład: daktyle, orzechy nerkowca, wiórki kokosowe, malina suszona, kakao
– Pocket Energy Bar Marchew & Pomarańcza
Skład: daktyle, migdały, słonecznik łuskany, suszony zagęszczony sok pomarańczowy, marchew suszona
– Pocket Energy Bar Truskawka & Burak
Skład: daktyle, orzechy nerkowca, słonecznik, truskawka suszona, burak suszony
– Energy Bar Dynia & Matcha
Skład: pestki dyni, daktyl, wiórki kokosowe, nerkowiec, figa, migdał, zielona herbata – matcha
– Energy Bar Kakao & Maca
Skład: daktyl, wiórki kokosowe, migdał, goji, maca, kakao
– Energy Bar Goji & Żurawina
Skład: daktyl, nerkowiec, wiórki kokosowe, figa, goji, żurawina liofilizowana

W opisie czytamy:
“- 100% naturalne
– nie zawierają dodanego cukru
– idealne jako przekąska
– sprawdzi się jako posiłek przed i po treningu”

I z tym jak najbardziej mogę się zgodzić. W składzie mają przede wszystkim suszone owoce i orzechy. Bez ulepszaczy, konserwantów, dodanego cukru itd. Fajnie skomponowane smaki i oczywiście smaczki typu Matcha, Maca, Goji – przyciągają uwagę. Jedynie nie podoba mi się zagęszczony sok pomarańczowy.Jak widzicie, podstawą batonów są daktyle. Są dobrym “lepiszczem” składników, do tego są na tyle słodkie, że baton ma dość słodki smak. ALE jak dobrze wiemy, daktyle mają bardzo wysoki indeks glikemiczny. Czy zatem takie batony są dobrym produktem dla osób z insulinoopornością? I TAK. I NIE. Obecność daktyli, jeszcze nie musi o niczym świadczyć, ponieważ każdy baton zawiera orzechy, które ze względu na wysoką zawartość tłuszczu, mają niski indeks glikemiczny, więc zwalniają wchłanianie węglowodanów pochodzących z daktyli. Przeglądając tabelę wartości odżywczych możemy sprawdzić jaka jest zawartość węglowodanów, tłuszczu, białka, kalorii itd. Najmniej węglowodanów ma  Pocket Energy Bar Truskawka & Burak a najwięcej Pocket Energy Bar Goji & Żurawina.

– Pocket Energy Bar Jabłko & Cynamon
19,8g węglowodanów
– Pocket Energy Bar Kakao & Malina
19,9g węglowodanów
– Pocket Energy Bar Marchew & Pomarańcza
18,1g węglowodanów
– Pocket Energy Bar Truskawka & Burak
17,6g węglowodanów
– Pocket Energy Bar Dynia & Matcha
17,52g węglowodanów
– Pocket Energy Bar Kakao & Maca
20,46g węglowodanów
– Pocket Energy Bar Goji & Żurawina
22,02g węglowodanów

Bardziej dociekliwi mogą obliczyć ładunek glikemiczny batonów, ja jednak patrzę “na oko”, ponieważ każdy z nas jest inny, ma inną dietę i inaczej reaguje na takie produkty. W takim razie, czy jest to produkt dla osób z insulinopornością?

I TAK. I NIE. Dlaczego?

ARGUMENTY NA TAK:
– Niektóre osoby, szczególnie te, które zaczynają dopiero leczyć insulinooporność i przechodzą na zdrową dietę, mają ogromne ciągoty na słodycze. Są osoby, które po prostu od słodyczy są uzależnione i nie potrafią od tak z nich zrezygnować, a każda rezygnacja kończy się napadem na słodycze. Oczywiście są sytuacje, które wymagają konsultacji psychoterapeuty (wiem, że ktoś z Was na pewno poda to jako argument) ale są osoby, które potrzebują po prostu wprowadzać zmiany stopniowo. Używać zamienników, zdrowych słodyczy, słodzików itd. I to TEŻ JEST OK. I wtedy taki baton energetyczny może być dobrym i zdrowym zamiennikiem.

– Są osoby, które już dość długo leczą insulinooporność, sporo schudły, mają wyrównane wyniki badań, stosują zdrowy styl życia, nie jedzą sztucznej, śmieciowej, przetworzonej żywności, do tego sporo trenują i potrzebują czasami zdrowego zastrzyku energii. Taki baton jak najbardziej będzie wtedy też ok.

ARGUMENTY NA NIE:
– Na niektóre osoby, takie zdrowe słodycze są wyzwalaczem do łamania założeń diety, którą stosują. Niektóre osoby po prostu stosują taki “zamiennik” słodyczy jako dość częstą przekąskę, co kończy się dość znaczącym zwiększaniem kaloryczności swojego dziennego jadłospisu oraz potencjalnie rozhuśtaniem równowagi glukozowo-insulinowej. Takie osoby powinny popracować nad swoją dietą, silną wolą czy nawet kompulsywnym objadaniem.

– Niektóre osoby (szczególnie te, które są na początku swojej drogi z dietą IO) mają bardzo wysokie wyniki insuliny, koszmarne spadki cukru i sporo innych dolegliwości zdrowotnych, na które ogromny wpływ ma dieta. Takie osoby raczej powinny zrezygnować z takich przekąsek dopóki nie ustabilizują swoich wyników badań.

– Osoby otyłe, które próbują pozbyć się dodatkowych kilogramów powinny uważać na takie przekąski, ponieważ poza tym, że zawierają naturalne składniki, brak cukru dodanego, zawierają bardzo dużo kalorii. Jeden taki baton ma od 144 do 276 kcal!

Podsumowując: jeść takie batony czy nie? Ogólnie powinniśmy dążyć do całkowitej eliminacji słodyczy, ale jeśli słodycz składa się z naturalnych produktów, nasze wyniki badań są prawidłowe, masa ciała pod kontrolą, a samopoczucie ok, możemy raz na jakiś czas pozwolić sobie na zdrową słodycz. Ogromnym plusem tych batonów jest to, że poza tym, że nie zawierają cukru dodanego, to nie zawierają nawet żadnych słodzików takich jak ksylitol, stewia itd. Więc taki baton poza walorem smakowym, który jest czysto subiektywną oceną, zawiera też sporo witamin, których często nam – insulinoopornym brakuje.

Spróbowałam wszystkich batonów i z mojej, subiektywnej opinii mogę stwierdzić, że są smaczne, sycące i (przynajmniej mi) nie napędzają dalszego apetytu ani nie powodują senności, więc (przynajmniej u mnie) nie wywołały odczuwalnych wahań glukozy i insuliny. Cena też jest umiarkowana: za mniejszego batona zapłacimy 3,79 zł a za większego 5,79 zł.

LIO SHAKE
Kolejnym produktem, który miałam okazję przetestować są LIO SHAKE. W mojej paczce były truskawka, burak i szpinak. LIO SHAKE to liofilizowane owoce i warzywa. Na czym polega liofilozacja żywności? To nic innego, jak suszenie produktów po zamrożeniu ich z zastosowaniem obniżonego ciśnienia. Żywność jest odwadniana (od 70 do 96% wody) co ma powstrzymywać rozwój mikroorganizmów. Ogólnie nie jestem fanką liofilizowanej żywności, zdecydowanie wolę świeże i surowe owoce i warzywa, ale czasami i takie produkty mają swoje plusy (przydają się np. kosmonautom czy himalaistom).Natomiast co z LIO SHAKE? Owoce i warzywa w proszku. Mamy do wyboru:
Malina LIO Shake
Aronia LIO Shake
Burak LIO Shake
Jarmuż LIO Shake
Czarna Porzeczka LIO Shake
Truskawka LIO Shake

Na stronie czytamy m.in.
“10x większa zawartość witamin i minerałów, niż jej świeży odpowiednik
idealne do koktajli, smoothie i innych potraw
bogate źródło witaminy C i witamin z grupy B, w tym folianów”

Opis produktu
Liofilizowana malina w proszku to swego rodzaju koncentrat, który posiada w przybliżeniu 10 razy większą zawartość witamin i minerałów niż jej świeży odpowiednik.
Idealnie wzbogaci Twoje koktajle, smoothie i inne potrawy – wystarczy, że dosypiesz 1–2 łyżeczki.
Malina to źródło witaminy C i witamin z grupy B, w tym folianów. W ich składzie znajdziemy także: prowitaminę A, witaminę E oraz K. W malinie jest też kwercetyna, która wykazuje działanie przeciwalergiczne.
Związki zawarte w malinie wykazują działanie o bardzo szerokim zakresie, m.in.: przeciwnowotworowe, przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe, antyoksydacyjne oraz przeciwzapalne.”Niestety nie wiem czy faktycznie takie produkty mają więcej witamin (może ktoś z Was będzie chciał się do tego odnieść) natomiast faktycznie nadają się do koktajli, smoothie i innych potraw. Jak już wspomniałam, osobiście wolę surowe i świeże warzywa i owoce i to z nich wolę robić szejki, koktajle i inne potrawy, ale testując LIO Shake dostrzegłam nawet sporo plusów używania żywności w proszku:
– nie pływa mi zbyt wiele “śmiotków” w szejku (co osobiście i tak mi nie przeszkadza, ale szukamy jakiegoś argumentu ZA)
– ładnie wygląda jako posypka 😉
– szybko się rozpuszcza nadając gładką konsystencję (wracamy do tematu “śmiotków”)

Jedyne co wzbudza moją niepewność, to pozbawienie wody z owoców i warzyw, zapewne też zwiększa indeks glikemiczny produktu, ale z drugiej strony jedna łyżeczka szpinaku, nie sądzę, żeby miała wysoki ładunek glikemiczny, zwłaszcza, że dodajemy to przeważnie do produktów białkowo-tłuszczowych takich jak mleko migdałowe, kokosowe, orzechy, jogurt itd.

EKOLOGICZNY CUKIER KOKOSOWY
Jedyny produkt, którego nie otworzyłam. Cukier to cukier. Niezależnie czy jest eko, brązowy, biały, różowy, fioletowy czy kokosowy. Nie jest to produkt dla insulinoopornych.

Na stronie czytamy:
“Cukier kokosowy pozyskiwany jest z soku palmy kokosowej, z którego odparowano wodę. Posiada głęboki, brązowy kolor oraz intensywny karmelowy zapach. Jest mniej słodki niż biały cukier, a dodany do potraw nadaje im wyjątkowy smak i aromat.” Mimo to – cukier to cukier. Tyle w temacie.

EKOLOGICZNY MUS KOKOSOWY
Całkiem fajny dodatek do potraw, sałatek, deserów (np. naleśników czy muffinek) i smoothies. Jak najbardziej jest to produkt dla insulinoopornych.

Na stronie czytamy:
“Ekologiczny mus kokosowy pochodzi w 100% z certyfikowanych ekologicznych upraw i jest wytwarzany poprzez zmielenie miąższu kokosa. W wyższej temperaturze przyjmuje postać gęstego kremu. Mus kokosowy, często nazywany też masłem kokosowym, jest smacznym źródłem błonnika, potasu, magnezu i żelaza. Dzięki witaminie D jest sprzymierzeńcem walki z depresją, a witamina K w nim zawarta, pomaga w nauce, wspierając procesy neurologiczne.
W odróżnieniu od oleju kokosowego jest bardziej zwarty, dzięki czemu jest świetnym dodatkiem do omletów, ciast czy batonów. Sprawdza się też jako dodatek do smoothies, czy jako zdrowy zamiennik śmietany, jako uwieńczenie deseru owocowego (tylko pamiętajmy, aby nie przesadzić z jego ilością).
Sposób przechowywania: Przechowywać w suchym i zacienionym miejscu. Po otwarciu przechowywać w lodówce. W wyższej temperaturze mus przyjmuje płynną postać. Przed użyciem dokładnie wymieszać.”

POZOSTAŁE PRODUKTY W SKLEPIE DIET BY ANN

Lista produktów, które testowałam już się skończyła a szkoda, ponieważ produkty Ani Lewandowskiej to nie tylko batony, LIO Shake, mus kokosowy czy cukier, ale przede wszystkim całkiem sporo produktów BIO, które mają fajne i zdrowe zastosowanie. Np. BIO Maca, BIO Acerola, BIO Guarana, BIO Chlorella, BIO Acai, BIO Chia, BIO Spirulina, BIO Goji oraz Ekologiczne surowe kakao, Ekologiczne białko konopne, ryżowe oraz z grochu. Szczególnie żałuję, że nie mogę spróbować nasion Chia, Acai, surowego kakao oraz białka konopnego i z grochu, Goi i Acai. Są to produkty zdrowe, które w ciekawy i smaczny sposób uzupełniają posiłki. Szczególnie sprawdziłyby się w przypadku diety wegetariańskiej, którą stosuję.To tyle z produktów żywnościowych w sklepie Ani Lewandowskiej, ale nie tylko jedzenie kupicie na dieta.hpba.pl/. Znajdziecie tu również naczynia do gotowania, fartuszki, pojemniki na jedzenie, torby treningowe, kubki, piłki lekarskie, taśmy do ćwiczeń, podkładki na jedzenie, rękawice kucharskie oraz oczywiście diety i treningi.

CENA
Gdy zamieściłam informację, że będę testować produkty Diet by Ann sporo osób mi napisało, że ich ceny powalają. Zanim zajrzałam na stronę, spodziewałam się naprawdę koszmarnie wysokich cen. Natomiast jeśli chodzi o żywność, to wcale nie jest źle. Wręcz przeciwnie. Batony 3,79 zł i 5,99 zł to nawet mniej niż większość batonów tego typu na rynku dostępnych w eko sklepach, białka konopne, ryżowe i grochowe 29,99 zł nie wydaje się ceną wygórowaną (wręcz przeciwnie. Kiedyś kupiłam białko konopne dużo drożej), LIO shake 18,99 zł, produkty ekologiczne w zależności od rodzaju max 59,99 zł. Oczywiście czy to dużo czy mało to ocena subiektywna. Nie są to oczywiście produkty najtańsze, ale patrząc na cennik większości sklepów eko wydają się optymalne.Natomiast “powalające ceny” są pozostałych produktów. Na pewno nie kupiłabym kubka termicznego z napisem #fitmama za 145 zł, torby Never give up za 365 zł czy Lunch Boxa GoEat za 95 zł. Ale może są osoby, którym taka cena nie przeszkadza i są w stanie kupić każdy produkt od Ani Lewandowskiej, ale zdecydowanie nie ja.

OPAKOWANIA
Szata graficzna, logo, kolorystyka – przepiękna. Wygląda bardzo spokojnie, klasycznie i w moim odczuciu, bardzo zachęca. Estetyka bardzo na plus!

PODSUMOWANIE
Ania Lewandowska propaguje kuchnie zdrową, bez glutenu, bez laktozy, bez cukru, bez GMO, eko itd. Wpasowuje się to w założenia diety osób z insulinoopornością (chociaż w przypadku insulinooporności nie ma obowiązku eliminacji glutenu i laktozy! wbrew panującej modzie i pseudoprawdziwym artykułom w internecie, nie ma badań, które by potwierdzały te założenia, więc nie dajcie się zwieść i nie eliminujcie zbyt wielu produktów bez uzasadnienia!). Mimo, że sama Ania Lewandowska miała wiele wpadek w zakresie wiedzy dietetycznej, to nie da się ukryć, że wyrwała tłumy z siedzenia na kanpach i stworzyła całkiem przyjemną markę, tworząc przy tym swój własny biznes.

Natomiast same produkty wydają się jak najbardziej w porządku, pod warunkiem, że jesteście osobami, które mają przynajmniej minimalne pojęcie na temat swojej diety i wiecie jak łączyć i komponować posiłki, żeby zachować zasady niskiego indeksu i ładunku glikemicznego oraz pilnować jakości i kaloryczności swojej diety. Jeśli chcecie zrzucić zbędne kilogramy, pamiętajcie, że np. “zdrowe batony” również mają kalorie, więc objadając się zdrowymi rzeczami, spadek masy ciała może być utrudniony.

Słodycze w insulinooporności nie są wskazane, natomiast zdrowe zamienniki, czasami są uzasadnione, jeśli pozwala na to Wasz stan zdrowia. Jeśli macie duże wahania glukozy, bardzo wysokie poziomy insuliny, raczej starajcie się unikać takich produktów, dopóki nie ustabilizujecie poziomu insuliny i glukozy. Jednak są wśród nas osoby, które nie mają insulinooporności, ale chcą zadbać o zdrową dietę, bez sztucznej przetworzonej żywności, nie muszą pilnować wyników badań, są aktywne i z natury zdrowe. Dla takich osób, produkty są jak najbardziej w porządku i warte uwagi.

Napisała: Dominika Musiałowska – Prezes Fundacji Insulinooporność- zdrowa dieta i zdrowe życie, instruktor sportowy o spec. nordic walking i fitness. Pacjentka z insulinoopornością, Hashimoto, celiakią i PCOS. Autorka książki Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie oraz bloga www.insulinoopornosc.com

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Poprzedni artykułDna moczanowa – choroba królów i bogaczy
Następny artykułJuż 10 czerwca zapraszamy na Konferencję Insulinooporność – Problem XXI wieku w Warszawie!
Dominika Musiałowska
Prezes Fundacji Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie,założycielka bloga www.insulinoopornosc.com a także grup wsparcia dla osób z insulinoopornością. Organizatorka licznych konferencji edukacyjnych dla pacjentów i szkoleń dla dietetyków, trenerów sportowych i innych specjalistów. Autorka książki Insulinooporność - zdrowa dieta i zdrowe życie oraz współautorka książek Dieta w insulinooporności oraz Insulinooporność w polskiej kuchni. Instruktor sportowy o specjalizacji fitness oraz nordic walking. Ukończyła Polską Akademię Sportu i liczne kursy z zakresu żywienia oraz żywienia dzieci i niemowląt, a także kobiet w ciąży. Doradca żywieniowy. Z wykształcenia dziennikarka. Autorka licznych artykułów na temat insulinooporności w prasie i na portalach o tematyce zdrowotnej m.in. w rubryce INSULINOOPORNOŚĆ w miesięczniku „Chcemy Być Rodzicami”. Pacjentka z insulinoopornością, PCOS, Hashimoto i celiakią. Swoje działania opiera na badaniach naukowych a także na własnych doświadczeniach z bycia pacjentem. Mimo licznych problemów zdrowotnych jest szczęśliwą mamą oraz żoną. Wspiera pacjentów zarówno w sieci jak i poza nią, pomagając wrócić do zdrowia. Miłośniczka diet roślinnych i wegetariańskich, nordic walking, biegania, górskich wypraw, boksu oraz psychologii.

7 KOMENTARZE

  1. Niestety gluten nie jest dla osób z IO.
    Raz, że zawsze jest podpięty pod hiperglikemiczne węglowodany.
    Dwa, że to lepiszcze ma niekorzystny wpływ na kosmki jelitowe, które źle pracujac, przyczyniają się, pośrednio, do insulinooporności.
    Kolejna kwestią do której można się przyczepić to zalecenie obniżania IG przez dodatek tłuszczu. Przykro mi to pisać ale jest to najgorsza rzecz jaką, osoba z IO, może robić. Co z tego, że zmniejszymy IG, jak ŁG poszybuje pod niebiosa. Co z tego, że będziemy mieli niższą glikemię, jak permanentnie będzie stabilna powyżej dopuszczalnych norm. Lepiej zjeść trzy croissanty od czasu do czasu i wypalić to na treningu, niż dzień w dzień zaprawiać “zdrowe węgle” tłuszczem. Lepiej dzień w dzień trzymać glukoze na poziomie 85-90, a raz na dwa tygodnie dać uspust łakomstwu i cięgi na treningu.

    Pozdrawiam.

    • To co piszesz o wpływie glutenu na kosmki to prawda, ale u osób z celiakią lub nietolerancją glutenu. Sam w sobie gluten nie wpływa na rozwój IO u osób zdrowych, bez problemów z glutenem. Jeśli się mylę, proszę o badania naukowe, które potwierdzają pośredni wpływ rozwoju insulinooporności po spożyciu glutenu u zdrowych osób lub nasileniu IO u osób z insulinoopornością. Dwa, mówimy o produktach glutenowych, które mają niski IG i ŁG, więc nie prawdą jest, że zawsze jest podpięty pod hiperglikemiczne węglowodany.

      Mi za to przykro jest pisać, że teoria z nażeraniem się raz na jakiś czas croissantami zdecydowanie nie jest lepsza, od zbilansowanego odżywiania się ze zdrowymi, naturalnymi produktami. Niestety, bo takie croissanty raz na jakiś czas byłyby całkiem smaczne 😉 ale nie jest to zdrowe zachowanie, bo gwałtowne skoki cukru i insuliny potrafią więcej szkody zrobić dla organizmu niż stabilny poziom glikemii i insulinemii na stałych poziomie. Ale jeśli znowu się mylę, prowadzę o badania naukowe na ten temat 🙂 dziękuję 🙂

      • Dobrze wiemy czym jest gluten i jak wpływa poprzez upośledzone kosmki na pobór mikroelementów i witamin, których optymalny poziom jest nie do przecenienia przy IO.
        Nietolerancja na gluten, celiakia – wszytsko super ale czarownik Gargamel tego nie powoduje. Więc co? Gluten.
        Pełnoziarniste produkty o niskim IG i ŁG są jeszcze gorsze, bo wcale tak niska odpwiedź organizmu za nimi nie idzie. Trzeba by je jeść w porcjach ok 20-30g na dzień – jaki to jest sens? Lepiej pozyskać węglowodany z warzyw i mieć z tego kulinarną uciechę.

        Ok, z tymi croissantami trochę przesadziłem ale mimo wszystko wpisuje się to w naturalne mechanizmy adaptacyjne ludzkiego organizmu. Po to mamy insulinę aby po okresie głodu zmagazynować energię z cukru pod postacią tłuszczu.( Mój organizm tego nie potrafi więc na takie cuda sobie nie pozwalam, bo bym się ugotował). Niestety dieta przy IO przypomina głodówkę (choćby nie wiem jak cudownie ułożona) i wedle tego przebiegają wszelkie procesy metaboliczne. Jeżeli nie doda się aktywności fizycznej nie ma co liczyć na podkręcenie metabolizmu.

  2. Jakis czas temu zwrocilam sie do zespolu pani Lewamdowskiej, ze chcialabym wykupic ich diete tylko nie wiem jaki wariant mam wybrac i prosze o pomoc. Zaznaczylam ze mam PCOS oraz IO. po paru dniach dostalam informacje od ekspertow ze dieta ktora robi Pani Lewandowska nie jest wskazana dla osob z moimi dolegliwosciami i radza udac sie do dietetyka klinicznego. Ze owszem pojedyncze potrawy mog
    e stosowac ale calosc nie jest absolutnie dla mnie..

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here